Recenzje

[Przedpremierowo] Gra w życie. Leona Deakin

28/03/2019

Ostatnio nie brakuje mi książek, które są mocno osadzone w realiach współczesnego świata. Taka też jest Gra w życie Leony Deakin, w której bohaterowie skuszeni obietnicą ekscytujących przeżyć znikają bez śladu, pozostawiając za sobą dotychczasowe życie. Czy za pomocą popularnych internetowych quizów tak łatwo pozyskać dane osobowe, by stworzyć grę, która przejmie nad graczem kontrolę? Czy może to tylko przerażający test, który ma za zadanie zbadać predyspozycje psychologiczne uczestników? A może kryje się za tym coś zupełnie innego, coś co ma posłużyć jako haczyk na wybitne jednostki, mające wkrótce przejąć kontrolę nad niczego nie spodziewającymi się Brytyjczykami? Odpowiedź znajdziecie w Grze w życie – thrillerze psychologicznym, który pojawi się w księgarniach już 3 kwietnia.

Leona Deakin jest brytyjską psycholożką, która rozpoczęła karierę w zawodzie od współpracy z policją w hrabstwie West Yorkshire. Obecnie, wraz z rodziną mieszka w Leeds, gdzie zajmuje się psychologią pracy. Przygodę z pisaniem rozpoczęła w 2010 roku, a w 2013 ukazała się jej pierwsza książka Anomaly. Gra w życie jest pierwszym tomem serii o Auguście Bloom i w kwietniu ma swą prapremierę właśnie w naszym kraju.

Miejscem akcji Gry w życie jest Wielka Brytania, a dokładnie Londyn oraz Leeds. To w tych miastach będzie toczyło się dochodzenie w sprawie dziwnych zaginięć z pozoru normalnych i niczym nie wyróżniających się Brytyjczyków. Akcja zawiązuje się dość szybko. Już na pierwszych stronach dochodzi do śmierci, której sprawczynią jest nastoletnia Seraphine. Jej historię poznajemy z fragmentów pamiętnika, a także rozmów z psycholożką, Augustą Bloom. Następnie przenosimy się do sprawy zaginięć czworga osób, które wydają się nie mieć ze sobą nic wspólnego. Jedyne co je łączy to zniknięcie w dniu urodzin i identyczna kartka, którą otrzymują tuż przed nim. Dla policji sprawa ta nie jest zbyt interesująca, jednak dla rodzin zaginionych ważne jest, by odnaleźć bliskich. Do śledztwa angażują prywatnego detektywa, dawnego agenta MI6, Marcusa Jamesona oraz współpracującą z nim, wspomnianą już, Augustę Bloom. Wkrótce śledczy odkrywają, iż nie wszystko jest tym, czym się wydaje, zaginionych łączy coraz więcej, a w grę zaangażowanych jest znacznie więcej osób niż zakładano. Robi się niebezpiecznie, gdy w intrygę zostają wciągnięci także ci, którzy mieli sprawę rozwikłać. Kto stoi za tajemniczymi zniknięciami? Dlaczego tak ważna jest w tym wszystkim psychologia? Co ukrywa Augusta Bloom? Dlaczego miłość zaślepia nawet najbardziej doświadczonego agenta MI6? Kim tak naprawdę była Seraphine? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź tylko sięgając po książkę ;-).

Gra w życie wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu do samego końca. Jest to jej wielkim plusem, bo przecież dobry thriller właśnie taki powinien być. Widać, że autorka posiada sporą wiedzę na temat psychologii i solidnie przygotowała tło stworzonej przez siebie historii. Umiejętnie wykorzystała też realia współczesnego świata – zbieranie danych personalnych poprzez Internet, profilowanie grupy docelowej, wykorzystanie GPS, dark net w komunikacji między postaciami i ukrywaniu danych, łatwy sposób przemieszczania się, zmianę tożsamości, monitoring, a także bieżące dane na temat badań psychologicznych. To wszystko zostało wplecione w wartką akcję z niebanalnymi bohaterami.

A jeśli o bohaterach mowa to mamy tu ich całkiem sporo. Prym wiedzie dwójka śledczych. Augusta Bloom to wzięta psycholożka samotnie mieszkająca w Londynie. Skutecznie ukrywa swoją prywatność, z wyboru jest samotna i nie wdaje się w głębsze relacje. Jedyną bliższą jej osobą jest wspólnik, Marcus Jameson. Można śmiało powiedzieć, że tych dwoje to zupełne przeciwieństwa, co sprawia, że zawodowo tworzą prawdziwy dream team. Marcus jest głośny, rozgadany, często żartuje, ma dobre relacje z siostrą i jej rodziną, chętnie spotyka się z kobietami. W pracy wykorzystuje bystry umysł, umiejętność szybkiego łączenia faktów, a także liczne kontakty, jeszcze z czasów pracy jako agent specjalny. W swojej przeszłości skrywa wiele mrocznych tajemnic, a z niektórych przeżyć dość długo trudno było mu się otrząsnąć. Augusta z kolei jest skryta, cicha, to zadeklarowana singielka, która ukrywa dawne przeżycia i nie chce ich ujawniać. Jest perfekcjonistką, doskonale wyciąga wnioski z obserwacji i czyta między wierszami, wie jak wykorzystać wiedzę w działaniu. Prawda, którą skrywa w końcu wychodzi na światło dzienne, co wpływa na jej wzajemne relacje z partnerem.

Bohaterami pobocznymi są osoby zaginione i ich rodziny, policjanci, którzy w końcu zaczynają działać, ale tylko niektórzy z nich rzeczywiście biorą sobie sprawę gry do serca. Jest też Clarie, siostra Jamesona, która potrafi być niezwykle impulsywna, przez co ubogaca tło historii swoimi dość dosadnymi komentarzami. Przyznam, że tych osób jest dużo, a niektóre pojawiają się tylko po to by wypowiedzieć drobną kwestię, niezbyt wpływającą na przebieg wydarzeń. Być może, dla książki byłoby lepiej, by ilość postaci została nieco zmniejszona, bo momentami trudno było się zorientować na kim się koncentrować.

Podobnie zresztą rzecz się ma z wydarzeniami – większość była zdecydowanie istotna i potrzebna, by połączyć fakty, jednak kilka można by było wyrzucić. Niektóre zwroty akcji były ciekawe, jednak w odniesieniu do całości kompletnie nic nie wnosiły, poza rozproszeniem uwagi czytelnika. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię rozwiązywać zagadki razem z bohaterami, często rozważam przyczyny danej sytuacji i na jej podstawie staram się dociekać co wydarzy się w przyszłości. Szczególnie gdy czytam thrillery czy kryminały, staram się też zrozumieć jakie są motywy działań, czy to czarnego charakteru, czy też osoby go poszukującej. W Grze o życie kilka razy złapałam się na tym, że rozważam sytuację, która tak naprawdę nie miała znaczenia. W odniesieniu do całej książki nie ma na szczęście wielu takich momentów, a te które są, nie zniechęciły mnie w żaden sposób do twórczości Leony Deakin.

Jak obiecuje wydawnictwo, jeszcze w tym roku ma się ukazać kolejny tom serii, co bardzo mnie cieszy. Polubiłam Augustę Bloom, gdyż jest to postać niezwykle intrygująca, która skrywa zapewne jeszcze niejedną tajemnicę. Również bardzo mnie ciekawią dalsze losy relacji, jaka łączy głównych bohaterów. Na zakończenie nadmienię jeszcze, że pomysł tytułowej gry i jej ostateczny cel są niezwykle ciekawe i Leona Deakin postawiła sobie dość wysoką poprzeczkę. Mam nadzieję, że kolejny tom będzie jeszcze lepszy.

Premiera 3 kwietnia.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Burda Książki.

Tytuł: Gra w życie

Autor: Leona Deakin

Liczba stron: 386

Wydawnictwo: Wydawnictwo Burda, 2019

Subiektywna ocena: 8,5/10

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply