Recenzje

[Premiera] Małe Licho i tajemnica Niebożątka. Marta Kisiel

19/09/2018

Dziś gratka zarówno dla małych, jak i dużych czytelników. A skąd o tym wiem? Do czytania zaprosiłam mojego sześcioletniego synka, który już po dwudziestu stronach krzyknął: Mamo! Ta książka musi być świetna! Czy taka była? Czytajcie dalej 😉

Marta Kisiel w swej najnowszej książce Małe Licho i tajemnice Niebożątka przenosi czytelnika w świat widziany oczami dziewięcioletniego chłopca. Bożydar Antoni Jakiełłek, zwany przez najbliższych Bożkiem czy Niebożątkiem, mieszka w starym domu, na uboczu pewnego miasta. Jest to dom niezwykły, który ludzie – Bożek, mama oraz dwaj wujkowie – dzielą wraz z nietypowymi postaciami. Cóż to za osobistości? Mamy tu dwa anioły – dużego, dumnego Tsadkiela oraz małe Licho w bamboszkach, które jest stróżem Bożka i jego stałym towarzyszem zabaw. Są też różowe, mięciutkie króliczki, potwór z talentem kulinarnym czy niemieckie duchy, zamieszkujące strych pełen dziwów. Cała ta ludzko-nieludzka menażeria żyje w szczęściu i harmonii dopóki świat Bożka nie zostaje wywrócony do góry nogami: czas iść do szkoły. Dla chłopca, który dotąd uczył się w domu i nie czuł się zbyt dobrze poza nim perspektywa nadchodzących zmian jest szokiem. Bożek czuje się zraniony przez dorosłych, których dotąd uwielbiał, a perspektywa rozstania z najlepszymi przyjaciółmi go przeraża. Trudno mu zrozumieć, że poza domem, w którym dotąd był najszczęśliwszym dzieckiem na świecie, spotka go coś lepszego. Już pierwszego dnia szkoły okazuje się, że obawy Bożka o własnej inności i niedopasowaniu były prawdziwe. A z każdym dniem to przekonanie tylko się pogłębia. Pewnego dnia w szkole dochodzi do katastrofy, po której zrozpaczony chłopiec… znika. Czy najbliższym uda się go odszukać i uratować? Jaką tajemnicę kryje w sobie Niebożątko? Czy bycie innym to rzeczywiście coś złego? Jeżeli macie ochotę znaleźć odpowiedzi na te pytania, sięgnijcie po książkę i odszukajcie je sami 😉

Marta Kisiel bardzo umiejętnie pokazała, że pozornie prostą historią, można przekazać wiele wartościowych treści. Bo czyż wyprawianie dziecka do szkoły nie dotyczy większości z nas? Dla mnie i synka to temat bardzo aktualny, gdyż trzeciego września rozpoczął edukację szkolną. Niby nic takiego, a jednak wiele ułożonych już spraw musieliśmy organizować na nowo. I jak się okazuje, udział w życiu szkolnym to już nie zabawa, a zderzenie z nowymi wymaganiami dorosłych, wejście w zupełnie nieznane grono rówieśników, a także kolejny krok ku samodzielności. To wszystko jest trudne dla dziecka, ale także dorosłym nie zawsze bywa lekko.

Bożek, podobnie jak większość dzieci rozpoczynających etap szkolny, potrzebuje akceptacji, poczucia przynależności do grupy, a także na nowo poszukuje własnej tożsamości. Chłopiec szybko zauważa, że bycie innym nie jest łatwe i w nowej grupie ciężko obronić własny indywidualizm i niepopularne zainteresowania. Koledzy zaczynają się naśmiewać i dokuczać, a w domu wszystko drażni i irytuje, wywołując coraz to nowe fale złości, a w konsekwencji niszczy więzi, które dotąd zdawały się być odporne na wszystko. Wspaniale konflikt zwyczajności z indywidualnością oddaje cytat:

No bo… bo… bo dzieci ze szkoły uważają, że jestem dziwny!
– Bo jesteś.
– Wcale że nie!!!
– Jesteś Bożku, jesteś – odparł wujek Konrad ze stoickim spokojem, odchylając głowę, żeby spojrzeć w chabrowe oczy chłopca.
– No i co się tak złościsz? Przecież w tym nie ma nic złego. Ani nic dobrego. Po prostu tak jest. I już. Świat byłby niepełny, gdyby żyli na nim sami zwyczajni ludzie. Zwyczajni ludzie robią mnóstwo zwyczajnych rzeczy, bez których nie umielibyśmy żyć. Ale to dziwni wspinają się na najwyższe szczyty gór, latają w kosmos, patrzą godzinami w gwiazdy. Przekraczają granice światów… albo zdrowego rozsądku. Albo piszą książki.

I choć w cytacie zawarta jest sama prawda, to w codziennych zmaganiach trudno jest pamiętać, że bycie sobą to nic złego. Zwłaszcza, gdy jest się dzieckiem wkraczającym w zupełnie nowe środowisko. Tym bardziej warto czytać książki takie, jak Małe Licho i tajemnica Niebożątka – by przypominać o tym nie tylko własnym dzieciom, ale i sobie.

Poza trudnym tematem poszukiwań tożsamości mamy tu także spojrzenie na wartość dziecięcej przyjaźni. Bożek i jego mały anioł Licho są nierozłączni. Dbają o siebie nawzajem. Licho wyczuwa bezbłędnie emocje i potrzeby chłopca, uczestniczy w zabawach, nauce, pomaga gdy trzeba. W zamian otrzymuje oddanie Bożka i jego pełną uwagę. Jednak ich relacje zostają wystawione na próbę gdy Bożek przebywa w szkole. Anioł tęskni, nie może sobie znaleźć miejsca i cierpliwie znosi coraz to gorszy nastrój swego ulubieńca. Chłopiec też tęskni, ale w walce z własnymi emocjami zapomina kim jest dla niego Licho i coraz częściej to właśnie na nim się wyżywa. Podobnie bywa poza kartami książki. Często dajemy upust własnych emocji raniąc tych, którzy są nam najbliżsi, bo przecież zawsze są i wybaczą. Czy aby na pewno? Myślę, że w przyszłości wykorzystam Małe Licho i tajemnicę Niebożątka, by pomóc dzieciom w najbardziej burzliwych relacjach z rówieśnikami. Czasem o wiele łatwiej skorzystać z pomocy dobrej książki, niż robić dziecku kazanie z powodu niewłaściwego zachowania lub trudnego momentu w życiu. Jakie macie zdanie na ten temat?

Autorka poruszyła jeszcze jedną kwestię, która bardzo zwróciła moją uwagę. Jest to relacja dorosłego z dzieckiem. Wujek Konrad jest jednym z opiekunów Bożka, jednak to typ człowieka, który woli coś kupić, niż poświęcić dziecku swój cenny czas. Oczywiście we wszystkich ważnych momentach towarzyszy Niebożątku, brakuje natomiast wspólnych, beztroskich zabaw, codziennych rytuałów budujących więź, a także spokojnych, szczerych rozmów, dzięki którym najlepiej można poznać drugiego człowieka. Los sprawia, że nie tylko Bożek uczy się czegoś o sobie i docenia to, co dla niego najważniejsze. Także Konrad, który poświęca prawie wszystko dla dobra chłopca o chabrowych oczach, przechodzi przemianę. I chcę by wkrótce po tę książkę sięgnął mój mąż, który czasem zapomina, że z dzieckiem trzeba przede wszystkim być, by stać się najważniejszym człowiekiem na świecie. Nawet wtedy gdy nie ma się sił i o wiele łatwiej jest puścić bajkę.

Pewnie wydaje Wam się, że Małe Licho i tajemnica Niebożątka to niezwykle nudna i moralizatorska lektura. Nic bardziej mylnego! Wielokrotnie śmialiśmy się z synkiem do łez robiąc sobie kilkuminutowe przerwy na złapanie oddechu. Było też tajemniczo, nieco mrocznie, a nawet dość strasznie. Wszystko to doskonale połączone i wyważone tworzy ciepłą i niezwykle magiczną historię, którą czyta się z ogromną przyjemnością i zainteresowaniem. Całość uzupełniają bogate w szczegóły ilustracje Pauliny Wyrt, które dodatkowo wzbudzają ciekawość młodszego czytelnika.

Polecam z całego serca wszystkim, bez względu na wiek.

Ojoj! A psik! Alleluja! 😉

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Wilga.

Tytuł: Małe Licho i tajemnica Niebożątka

Autor: Marta Kisiel

Liczba stron: 304

Wydawnictwo: Wilga, 2018

Subiektywna ocena: 9,0/10

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply Agnieszka 08/10/2018 at 20:20

    Ciekawa recenzja. Chyba muszę po książkę sięgnąć, razem z moim i dziećmi:)
    https://slonecznastronazycia.blog/

  • Leave a Reply