Recenzje

Patrioci. Sana Krasikov

11/05/2018

Kiedy zobaczyłam zapowiedź Patriotów, Sany Krasikov pomyślałam: „To może być książka tak dobra jak Słowik.”. Mamy tu wielopokoleniową sagę, romans i bogate tło historyczne rozpięte pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Rosją, czyli coś, za czym Agusia przepada. Nic, tylko czytać!

Lektura wciąga i łatwo jest przepaść z kretesem wśród wielu równolegle prowadzonych wątków tej niełatwej do zaklasyfikowania pod względem gatunkowym epopei. Autorce, amerykance gruzińsko-ukraińskiego pochodzenia, nie sposób odmówić zarówno kunsztu pisarskiego, jak i niespotykanego rozmachu, koniecznego, by stworzyć tak wielowymiarową opowieść. Opowieść, w której losy licznych bohaterów przeplatają się ze sobą na przestrzeni kilkudziesięciu lat, a wszystko to w drobiazgowo oddanych realiach zmieniającego się świata. Okresów historycznych mamy tu sporo, a każdy ukazany przez pryzmat zachodzących w nim zmian społeczno-politycznych. Jest rewolucja w Rosji, kryzys lat 30 XX wieku w Stanach, II Wojna Światowa, Zimna Wojna, rozpad Związku Radzieckiego i czasy współczesne.

Jednak zanim przedstawię Wam kolejne plusy, a także minusy (tak, minusy również są) tej powieści, poznajcie bliżej jej treść. Zgłębiamy historię życia Florence Fein, młodej Żydówki, która wyrywa się spod wpływu rodziny i w okresie Wielkiego Kryzysu ucieka z Nowego Jorku do Moskwy, a następnie aż do Magnitogorska na Uralu. Podąża za miłością, ale czy odwzajemnioną? Czy ten, który rozkochał ją w sobie i przedstawił Rosję jako raj na ziemi mówił prawdę? Koleje losów Florence układają się bardzo różnie, a na swej drodze spotyka ludzi zarówno dobrych i oddanych, jaki tych, którzy w chwili próby odwrócą się do niej plecami lub wręcz spróbują ją zniszczyć. A ponieważ na kartach powieści poznajemy kilkadziesiąt lat z życia bohaterki, dzieje się mnóstwo. Najciekawszy i najbardziej znamienny jest jednak, w moim odczuciu, okres jaki Flore spędza w łagrze, to co tam się dzieje oraz jak zmienia się jej życie po odbyciu kary. O Stanach Zjednoczonych prawie nigdy nie wspomina, zrywa większość kontaktów z rodziną i nie ma zamiaru nigdy tam powrócić. Jednak los bywa przewrotny i u schyłku życia Florence wraca do Nowego Jorku.

Drugim z głównych bohaterów jest Julian, syn Florence. Poznajemy go jako chłopca, który kilka lat spędza w rosyjskich sierocińcach, podczas gdy jego matka odbywa karę w łagrze. Te lata rozłąki mają ogromny wpływ na relację Juliana i Florence, którzy tak naprawdę nigdy nie otrzymują szansy, by w pełni nadrobić stracony czas i zbudować rodzinną więź. Julian większość informacji o matce, jej postępowaniu, tajemnicach i skrywanych rozterkach poznaje z rozmów z wujem Sidney’em, jedynym członkiem rodziny z którym Florence utrzymywała kontakt prawie przez całe swoje życie. Dodatkowo perypetie Juliana służą autorce do ukazania korupcji, nepotyzmu i patologii z jakimi stykają się ludzie prowadzący interesy w Rosji.

Losy tej dwójki splatają się z historiami innych osób, spotkanych przez Florence i Juliana podczas ich życia. Tego przeplatania się jest mnóstwo i choć nadaje to książce jej wyjątkowy charakter, to u mnie wywołało mieszane uczucia. Dzieje się dużo, każda osoba czy wydarzenie ma wpływ na przebieg innego wydarzenia, pośrednio lub bezpośrednio kształtując losy bohaterów. Misternie utkana sieć powiązań ma iście epickie rozmiary jednak panuje w tym lekki chaos. Autorka podaje tak dużo informacji, że trudno jest je wszystkie zapamiętać, a do tego często przeskakuje w czasie, odchodzi od jednej myśli, by kontynuować ją gdzieś dalej w powieści. To często wytrącało mnie z rytmu czytania, sprawiało, że czułam większe zmęczenie niż przy innych lekturach, momentami irytowało i powodowało, że robiłam sobie dłuższe przerwy w czytaniu. I głównie z tego powodu obniżyłam swoją ocenę, którą możecie zobaczyć poniżej.

Jeśli chodzi o bohaterów to ich konstrukcja jest wiarygodna. Mają zarówno cechy pozytywne, jak i negatywne. Florence bywa irytująca, nieco naiwna, ale też odważna i pomysłowa, co robi z niej dziewczynę uszytą na miarę czasów, w jakich się urodziła, choć w swym działaniu jest nazbyt pochopna i niecierpliwa, co dobrze autorka ujęła poprzez słowa:

Ale przecież musiała wyjechać. W tamtym miejscu, tak dawno temu, spętana odziedziczonymi po przodkach wyrzutami sumienia nie zgodziła się na to, by jej pragnienia zagłuszyła cała ta bezmyślna prawość. Nie chodziło o to, że nie wierzyła iż Ameryka może się zmienić – zmieniała się, nawet wtedy, wszędzie jak okiem sięgnąć. Ale kto mógł przewidzieć to, co musiało nadejść: rozłamy, wojnę walkę o równouprawnienie kolorowych, całą tę epokę „polityki seksualnej”, o której się teraz rozpisywano. Ruch wyzwolenia kobiet. Kto mógł przewidzieć pigułkę zdejmującą dziewczętom z ramion ciężar tysiącleci? Owszem, mogła zostać i poczekać, aż wszystkie te zmiany się dokonają, mogła obserwować rozpisany na dziesięciolecia marsz ku postępowi. Mogła zostać i przyłączyć się do maszerujących. Ale nie miała do tego cierpliwości. Chciała przeskoczyć wszystkie te zakazy i przeszkody, wszystkie uprzedzenia, całą tę poprawność i skoczyć prosto w przyszłość. Właśnie tym był dla niej wówczas Związek Radziecki: miejscem, w którym przyszłość stała się teraźniejszością. Uciekła z kraju wolnych ludzi, by poczuć wolność.

Powyższy cytat ukazuje warsztat autorki, ale też w pewien sposób oddaje ton całej powieści. Dla mnie Patrioci to przede wszystkim powieść, w której każdy dąży do własnej wolności, bez względu na to, czy jest głównym bohaterem, czy postacią epizodyczną. Dotyczy to także tych największych, zbiorowych bohaterów – USA oraz Rosji – gdzie liczne przemiany, okresy lepsze i gorsze to tak naprawdę narodowe szukanie własnej drogi. I to się nie zmieniło, bo każdy z nas w codziennych zmaganiach szuka własnego sposobu na szczęście i wolność.

Poza dążeniem do wolności jednostki, autorka skupia sporo uwagi na problemach, jakie dotykają imigrantów. Florence większość życia spędza w obcym kraju, spotykając się z bardzo różnym traktowaniem. W różnych okresach historycznych, w Rosji jest mile widziana lub uważana za wroga. Mimo wielu rozczarowań, to obcy kraj stał się dla niej domem, a ten, z którego pochodzi był na tyle nieprzyjazny, że nie potrafiła używać jego nazwy. Julian natomiast jest jakby przeciwieństwem matki. W Rosji, choć się w niej urodził, wychował i żył wiele lat, nigdy nie czuł się dobrze. Zawsze musiał coś udawać, ukrywać, dostosowywać się do panujących tam reguł. W tym co matce dawało wolność, on widział ograniczenia. Koniec końców, na zawsze pozostał związany z krajem swej młodości, jednak w Stanach rozwinął skrzydła i zaczął marzyć. Warto oddać się refleksji i zastanowić, czy życie emigrantów w dzisiejszych czasach nie jest podobne? Uciekają, bo muszą lub z własnego wyboru. Żyją w różnych miejscach świata, a mimo to przeżywają podobne rozterki, jak bohaterowie książki. Szukają szczęścia i wolności w obcym kraju, bo ich dom, z różnych względów nie spełnia tych warunków. I, czego mogę się tylko domyślać, pewnie nie raz mają podobne myśli jak Florence, Julian czy inni bohaterowie, których poznacie na kartach powieści. Czy to oznacza, że choć czas upływa, ustroje i poglądy się zmieniają, to każdy z nas, jako człowiek, wciąż pragnie tego samego – szczęścia i wolności? Idąc dalej tą myślą, czy osiągnięcie tej wymarzonej pełni jest w ogóle możliwe?

Czy Patrioci są książką na miarę Słowika Kristin Hanah, którą wspomniałam na początku? Nie! To zupełnie inny rodzaj literatury i bez sensu było, że się tak nastawiłam. Na szczęście, już po kilku stronach o tym nie myślałam i w pełni skupiłam się na czytaniu dzieła Sany Krasikov. A jeśli o porównania chodzi, to choć powieść jest rzeczywiście bardzo dopracowana, autorka opisuje wybrany przez siebie okres z wielkim rozmachem, to nie pasuje mi nazywanie jej Arcydziełem. Jak wspominałam źle odebrałam strukturę tekstu, to przeskakiwanie w wątkach i czasie narracji. W odniesieniu do całej powieści zabieg ten stworzył spójną formę, jednak w krótszych odcinkach tekstu było to męczące i nie pozwalało zatopić się w opisywanej historii.

Mimo wysiłku jaki trzeba włożyć w czytanie książki, bardzo ją polecam. Odświeża mnóstwo faktów z historii nowożytnej świata, porusza wiele aktualnych bolączek społecznych, pozostawia wiele kwestii wartych rozważenia, a przede wszystkim zapada na bardzo długo w pamięć.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

Tytuł: Patrioci

Autor: Sana Krasikov

Liczba stron: 669

Wydawnictwo: W.A.B.

Subiektywna ocena: 8,5/10

 

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply