Recenzje Zapowiedzi

Krótka wymiana ognia. Zyta Rudzka

08/03/2018

Jak pewnie już zauważyliście, czytam przeróżne książki. Jedne dla rozrywki, inne by zdobyć wiedzę, a jeszcze inne, by móc spojrzeć na życie z czyjejś perspektywy, przemyśleć temat i wyciągnąć dla siebie, to co uznam za najbardziej wartościowe. Krótka wymiana ognia zdecydowanie zalicza się do ostatniej grupy. I, choć niezbyt długa z niepozorną okładką, to ma w sobie sporą moc.

Główna bohaterka, Roma Dąbrowska, jest sześćdziesięciodziewięcioletnią pisarką. W ciągu długiej kariery zawodowej zyskała sławę, która niesie za sobą pewne konsekwencje. Jest wciąż zapraszana na spotkania autorskie, za którymi wcale nie przepada. Bywa także rozpoznawana na ulicy, co często ma niezbyt fortunne skutki. Pewnego dnia, zaczepiona przez młodego mężczyznę na przystanku autobusowym popada w dylemat. Z jednej strony chciałaby ponieść się wciąż kipiącej w niej namiętności i

zaciągnąć go do siebie i ostatni raz naszprycować się życiem, miłością, kusą wiecznością dla dwojga.

Ostatecznie wycofuje się z tego pomysłu będąc świadomą, że lata młodości ma już za sobą. Kontrast między młodością i starością przewija się przez całą książkę i jest ukazywany z różnych perspektyw.

Pomimo podeszłego wieku w Romie wciąż tli się wielka namiętność i pragnienie cielesnej bliskości z mężczyznami. Jej fantazje przeplatają się z licznymi wspomnieniami z młodości, kiedy prowadziła dość rozwiązłe życie miłosne, często zmieniając kochanków, a nawet dokonując aborcji. Postępowanie bohaterki porównywane jest do poczynań jej matki – stuletniej staruszki wciąż mieszkającej w niewielkim domku w małej miejscowości na Śląsku. Matka pisarki również nie była wierna jednemu mężczyźnie i także przerwała niechcianą ciążę. Roma, jej drugie i jedyne dziecko, wyjechała do stolicy i tam postanowiła ułożyć sobie życie. Koleje losu nie były dla niej łaskawe. Jedyna córka zerwała kontakt z pisarką i jej mężem, przyczyniając się w ten sposób do rozpadu małżeństwa.

W trudnych życiowych zakrętach Roma odnajdywała szczęście w pisaniu. Na papier przelewała wszystko co czuła i czego pragnęła, co przyniosło jej sławę i uznanie. Podczas licznych podróży związanych z promocją twórczości Roma obserwuje otaczający ją świat oraz samą siebie. Jest wnikliwym obserwatorem, który nie koloryzuje minionego czasu, ani tego co jest obecnie, choć niejednokrotnie wyczuwa się nostalgię za utraconą młodością i możliwościami. Im bliżej końca tym bardziej można odczuć rozgoryczenie Romy – ciało staje się coraz bardziej nieprzydatne, obce, a pragnienia bliskości nie mogą być zrealizowane.

Książka, choć krótka, jest bardzo treściwa. W wielu momentach przywodziła mi na myśl twórczość Jakuba Małeckiego. Podobne są tu spostrzeżenia, niekiedy czarny humor, a także dosadne przedstawienie rzeczywistości i przeżyć, bez koloryzowania i owijania w bawełnę. Jednak zdecydowanie inny jest styl i rytm prozy. Tu wszystko biegnie, jakby zaraz miał nastąpić koniec. Rozdziały są krótkie, zdania także. To co dzieje się w teraźniejszości zaraz zostaje wymieszane z wydarzeniami z przeszłości. Dialogi nie są wyszczególnione, co początkowo jest nieco irytujące, ale szybko wpada się w tok myślenia i postępowania bohaterów. Ich pokręcone losy, szara codzienność, zmagania z trudnościami podeszłego wieku, liczne wspomnienia z młodości, są na tyle wiarygodne, że pewnie można by je było odnieść do niejednej starszej osoby mijanej na ulicy. Bo co tak naprawdę determinuje nasze potrzeby? Czy gdy przekroczymy pewną granicę wieku wyłącza się chęć bliskości, miłości, bycia pożądanym, kochanym, adorowanym? W ilu z nas to wszystko nadal będzie się tlić, kiedy ciało odmówi posłuszeństwa i wbrew naszej woli się zestarzeje i przestanie być atrakcyjne i dobrze funkcjonalne?

Wiele myśli wywołała we mnie Zyta Rudzka tą niepozorną książeczką. Wiele pytań o przyszłość, o to gdzie będę i jaka będę za kilkadziesiąt lat. Bo, przyznajcie sami, czy mając trzydzieści lat zastanawiacie się nad własną starością i jej konsekwencjami? Ilu z nas codziennie biegnie nie wiadomo za czym przepuszczając życie przez palce? Polecam, choćby po to by się zatrzymać na moment i dostrzec upływający czas.

Zyta Rudzka – pisarka i scenarzystka – wraca po kilkuletniej przerwie do twórczości. I choć nie czytałam wcześniej nic z dorobku pisarki, to po Krótką wymianę ognia sięgnęłam z ciekawością, zachęcona notatką przysłaną przez wydawnictwo. Uznaję powrót za niezwykle udany i w przyszłości z przyjemnością zapoznam się z pozostałymi książkami autorki.

Premiera książki 14 marca.

Za możliwość przeczytania książki przed premierą dziękuję wydawnictwu WAB.

Tytuł: Krótka wymiana ognia

Autor: Zyta Rudzka

Liczba stron: 198

Wydawnictwo: WAB, 2018

Subiektywna ocena: 8,0/10

 

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply Agnieszka 16/03/2018 at 15:50

    To koniecznie muszę sięgnąć, bo „Rdza” Małeckiego bardzo mi się podobała. Świetna i zachęcająca recenzja:)
    https://slonecznastronazycia.wordpress.com/

    • Reply agnieszka 19/03/2018 at 22:32

      Agnieszko, bardzo Ci dziękuję za miły komentarz. Jeśli chodzi o J. Małeckiego, to „Rdza” przede mną. Do tej pory czytałam „Dygot” i „Ślady”. „Krótka wymiana ognia” ma zupełnie inną dynamikę, ale autorka podobnie wyłapuje szczegóły i skupia na nich uwagę czytelnika (przynajmniej na mnie tak książka podziałała). Mam nadzieję, że będziesz zadowolona. Pozdrawiam!

    Leave a Reply