Recenzje

Gaumardżos! Opowieści z Gruzji. Anna Dziewit-Meller, Marcin Meller

23/07/2018

Podróże to moja druga pasja, po czytaniu oczywiście. Dlatego z wielką ochotą sięgam po książki podróżnicze, dzięki którym mogę poszerzać horyzonty wtedy, gdy czas i obowiązki nie pozwalają na nic innego, niż zwiedzanie świata palcem po mapie. Książka daje też ten komfort, że mogę na jej kartach przenosić się w miejsca, co do których niekoniecznie planuję wyjazdy. Tak właśnie było z Gaumardżos! Opowieści z Gruzji. Czy ta podróż była udana? Odpowiedź poniżej 😉

Gruzja to kraj, o którym niewiele wiedziałam przed lekturą książki państwa Mellerów. Sięgnęłam po nią wiedziona ciekawością i z nadzieją na zdobycie nowej wiedzy. Szukałam też wszelkich informacji, które zachęcą mnie do podróży w ten nieodkryty jeszcze przeze mnie rejon Europy. Jak się okazało, Gruzja to kraj z niezwykle bogatą historią, bardzo zróżnicowany pod względem krajobrazu, który zamieszkuje gościnny i rozrywkowy, choć mocno konserwatywny, naród. Ludzie są otwarci na obcokrajowców, chętnie dzielą się z nimi tym co mają najlepszego, jednak twardo trzymają się własnych tradycji, z których są niezwykle dumni. Co się na nie składa?

  • Supra to nic innego jak uczta. W stylu gruzińskim wymagany jest stół (cokolwiek, przy czym można usiąść i co pomieści niezliczoną ilość jedzenia i napojów), masa jedzenia, mocny trunek – wino lub czacza oraz tamada (mistrz ceremonii), który wznosi poetyckie toasty i dba, by każdy biesiadnik był w pełni usatysfakcjonowany.
  • Bania – łaźnia, w której Gruzini odpoczywają po trudach całodziennej pracy, a niekiedy leczą obolałe ciało po mocno zakrapianej suprze.
  • Taniec i śpiew – Gruzini od pokoleń pielęgnują zamiłowanie do tradycyjnych tańców i pieśni, które są niezwykle zróżnicowane, w zależności od regionu, z którego pochodzą.
  • GMT (Georgia Maybe Time) – specyficzne postrzeganie czasu przez Gruzinów i ich rozumienie słowa „punktualność”.
    Józef Stalin – najsłynniejszy Gruzin na świecie – przez jednych kochany, przez innych znienawidzony, dzieli naród po dziś dzień.
  • Wino – pyszne, aromatyczne, może z powodzeniem konkurować z najlepszymi winami świata (wiem, bo to moje ulubione wino). Jest wytwarzane w każdym gruzińskim domu w ogromnych ilościach. Można śmiało powiedzieć, że to napój narodowy Gruzinów, przynajmniej według opowieści przedstawionych w książce ;-).
  • Kuchnia – mnogość potraw, jakie wymieniają autorzy przyprawia o zawrót głowy. Kuchnia gruzińska dla mnie znana jest jedynie z sieci restauracji, które możecie znaleźć w Krakowie, jednak przypuszczam, że dla rodowitego Gruzina serwowane tam potrawy mają się nijak w porównaniu do tego, co może znaleźć na własnym talerzu.

Wymieniać mogłabym jeszcze długo, jednak od tego macie książkę, by sobie poczytać – do czego już teraz serdecznie namawiam ;-).

A czym właściwie jest Gaumadżos!? To nie jest typowa książka podróżnicza. Nie jest to też klasyczny reportaż z wieloletnich wypraw autorów w tamten rejon Europy. To przypominający dziennik albo pamiętnik zapis wspomnień, zbiór anegdot i wszelkiego rodzaju opowieści związanych z podróżami autorów do Gruzji w latach 1992 – 2017. Najczęściej są one powiązane z ludźmi, których Mellerowie spotkali na swej drodze. Niektórzy z nich pojawili się w życiu autorów na chwilę, inni stali się wieloletnimi przyjaciółmi. I to właśnie o nich, o Gruzinach jest ta książka. Czasem wesoła, pełna rubasznego humoru, a czasem bardzo smutna i nostalgiczna, skłaniająca do dłuższych przemyśleń. Dzięki przedstawionym bohaterom i opisie ich codziennych spraw historie te są niekiedy bardzo intymne, co pozwala na poznanie Gruzji niejako od środka. To duży plus książki, bo zapewne o wielu rzeczach nie przeczytamy w tradycyjnym przewodniku, zwłaszcza, że autorzy często zbaczali z utartych, turystycznych szlaków, właśnie po to, by poznać prawdziwą Gruzję. Dodatkowo opowieści z życia Gruzinów są przeplatane faktami z bogatej historii ich kraju. I choć fragmenty te są mniej porywające, to uzupełniają całość o informacje potrzebne do dobrego zrozumienia kontekstu wydarzeń czy specyficznego sposobu bycia bohaterów.

Wieloletnie wizyty w Gruzji sprawiły, że autorzy odnaleźli tam swój drugi dom. Nieprzemijająca fascynacja sprawiła, że to tam postanowili się pobrać i zorganizować wesele, ściągając do Tbilisi rodzinę oraz przyjaciół z różnych zakątków świata. Jednak czy Gruzja jest rzeczywiście rajem na ziemi? Moim zdaniem daleko jej do takiego określenia. Jest to kraj, który w swej bogatej historii często padał ofiarą grabieży i ucisku ze strony innych, zwłaszcza Związku Radzieckiego. Ludzie często musieli kombinować, by „przechytrzyć” najeźdźców i zachować pełnię swego kulturowego dziedzictwa. Dlatego wielką wartość dla Gruzinów ma rodzina i religia, a poglądy są często bardzo konserwatywne i daleko za zglobalizowanym zachodem. Do tego w książce daje się odczuć, że w Gruzji panuje bieda i zacofanie, a przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi jest bardzo widoczna. Jednak nie przeszkadza to ludziom w dzieleniu się tym co mają z innymi, zwłaszcza, kiedy ci inni to turyści, mogący rozsławić Gruzję w świecie. Jednak nie oznacza to, że Gruzini to anioły i będą nas gościć nawet wtedy, gdy będziemy dla nich nieprzyjemni. Jak wszędzie i tam gościnność ma swoje granice, o czym Marcin Meller przypomina także na łamach książki.

Wydanie Gaumardżos!, które miałam przyjemność przeczytać, było wznowieniem i zostało uzupełnione o nowy wstęp oraz dodatkowy rozdział końcowy. Książka napisana jest potocznym, przystępnym językiem, który wzbogaca szereg krótkich dialogów. Dodatkowo, tekst jest przeplatany licznymi fotografiami, co zdecydowanie dodaje wartości wydawnictwu. O wiele lepiej poznaje się nowy kraj w podróży książkowej, mogąc na niego również popatrzeć.

Jak już wspomniałam, opowieści są przeplatane informacjami historycznymi, co powoduje, że książkę czyta się w różnym rytmie. Raz strony uciekają szybko i ma się wrażenie, że autorzy siedzą obok, popijają kawę (lub gruzińskie wino) i opowiadają o swoich przeżyciach. Innym razem rytm jest wolniejszy, jakby było się na ciekawym wykładzie z historii. Mnie to odpowiadało, bo zarówno jedna, jak i druga forma równoważą się w doskonałych proporcjach. I choć książki nie czyta się jednym tchem, to szczerze ją polecam. A czy do Gruzji się wybiorę? To pokaże już czas. Na pewno zacznę brać ten kraj pod uwagę planując swoje kolejne wypady.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu W.A.B.

Tytuł: Gaumardżos! Opowieści z Gruzji

Autorzy: Anna Dziewit-Meller, Marcin Meller

Liczba stron: 512

Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B., 2018

Subiektywna ocena: 8,5/10

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply