Recenzje

Dusza granicy. Matteo Righetto

16/03/2019

Są książki, których nie szukaliśmy, a mimo to stają na naszej czytelniczej drodze, niespodziewanie lądując na szczycie stosiku (a raczej stosu) “do przeczytania”. Tak też było w przypadku Duszy granicy, Matteo Righetto od wydawnictwa Smak Słowa. Czy to niespodziewane spotkanie z twórczością Włocha warte było zaburzenia misternie szykowanego planu czytelniczego?

Matteo Righetto to włoski pisarz, który mieszka i tworzy w Padwie. W jego twórczości często pojawia się opis pięknych, górzystych krajobrazów, które są mu bliskie od wczesnego dzieciństwa. Jest cenionym pisarzem, nie tylko we Włoszech. W jego dorobku znajdziemy powieści, które doczekały się zarówno licznych nagród, jak i ekranizacji. Książki Righetto zostały przetłumaczone na wiele języków, a prawa do Trylogii ojczyzny, której pierwszym tomem jest Dusza granicy, kupiono w wielu krajach świata.

Miejscem akcji Duszy granicy jest pogranicze włosko-austriackie końca XIX wieku. Nad doliną Brenty, w północnej części regionu Wenecji Euganejskiej żyje rodzina De Boerów – ojciec, matka oraz troje dzieci. Utrzymują się z uprawy tytoniu, która wymaga ogromnej pracy całej rodziny. Trud przynosi niewielkie dochody, ponieważ spółka państwowa płaci rolnikom tylko tyle, ile wystarcza, by przetrwać do kolejnych zbiorów. Ludzie, by choć odrobinę polepszyć swój byt i nie przymierać zimą z głodu, często ryzykują życie, łamiąc prawo narzucone przez władze. De Boerowie potajemnie gromadzą liście tytoniu, żeby po przekazaniu głównych zbiorów, przemycić je przez granicę z Austrią i sprzedać tamtejszym górnikom z kamieniołomów. Niełatwego zadania podejmował się dotąd Augusto De Boer, ale gdy Jole, najstarsza z córek, kończy piętnaście lat zabiera ją ze sobą, ponieważ uważa, że ktoś poza nim powinien znać drogę, którą przemyca się tytoń. Ta podróż wiele zmieni w życiu dziewczyny, jednak najbardziej wpłynie na nią ta, którą odbędzie trzy lata później, już samotnie.

Duszę granicy cechuje spokojna, stonowana narracja. Nie znajdziecie tu sensacyjnych wydarzeń, nagłych zwrotów akcji, czy wielkiej intrygi. Nie znaczy to jednak, że jest nudno i że w książce nic się nie dzieje. Spokojna narracja pozwala skoncentrować się na emocjach i odczuciach bohaterów oraz opisach przyrody, która w Duszy granicy odgrywa ogromną rolę. Typ narracji wykorzystany przez Righetto pozostawia czytelnikowi sporą przestrzeń do własnej interpretacji treści. Bardzo mi to odpowiadało, bo choć książka ma niewielką objętość, to wartościowej treści, nad którą warto przystanąć by pomyśleć nie brakuje.

Historia podzielona jest na trzy części i każda z nich ma nieco inny rytm, choć żaden z nich, nie jest spieszny. W pierwszej poznajemy rodzinę De Boerów – ich historię, cechy poszczególnych członków, codzienność, z jaką się zmagają. Autor zaprasza w niej czytelnika w trudną podróż, którą po raz pierwszy odbędzie Jole. Ma piętnaście lat i to jej oczami poznajemy świat poza miejscem zamieszkania rodziny. Szczegółowy, plastyczny opis mijanych miejsc, uczuć jakie towarzyszą dziewczynie oraz bliskości łączącej ją z ojcem i naturą przynosi na myśl opowieść snutą prez obserwatora w długi, zimowy wieczór. Jest ciepło, przytulnie, bardzo realistycznie, ale można odczuć, że coś się wydarzy poprzez napięcie stopniowo budowane przez narratora. I rzeczywiście, niespodziewanie zaczyna się część druga i przenosimy się wraz z Jole w czasie. Dziewczyna jest w tym samym miejscu, jednak towarzyszy jej zupełnie inny nastrój. Zna drogę, wie jak jest trudna, a co najważniejsze, czytając odczuwamy jej samotność, lęk i wielkie poczucie odpowiedzialności. Wkrótce odkrywamy, że ojciec zaginął, a tajemnica jego pobytu przez lata poza domem nie będzie odkryta, aż do ostatnich kart trzeciej części. W niej wszystko się wyjaśni, akcja nabierze tempa, ponownie zmieni się rytm opowiadania, a my w pełni poznamy historię De Boerów oraz motywacje, które powodowały takie, a nie inne decyzje.

Poza walką o przetrwanie, ukazywaniem nierówności społecznych oraz przezwyciężaniem kolei losu, jednym z głównych motywów książki jest pokonywanie granic – tych na mapie, tych wyznaczonych przez prawo, czy wreszcie tych, które każdy z nas nosi w sobie. Jole często zastanawia się

Jaki sens mają granice, jeśli drzewa w lesie, ptaki, wili i wszystkie zwierzęta są wszędzie takie same i nic sobie z nich nie robią? Jak dla mnie, granice są zupełnie gdzie indziej…

Granica to pewna bariera, którą trzeba przebrnąć, by iść dalej, coś zmienić, poprawić swój byt, zaryzykować. Łączy się to ściśle z motywem drogi, w której “dusza granicy” jest niezwykle symboliczna. Przybiera ona postać mistycznego, niezwykle niebezpiecznego i zdradzieckiego wiatru, który jednym pomaga, a innych prowadzi do zguby. Stawienie mu czoła i przetrwanie zmienia perspektywę, pozwala bohaterom dojrzeć, utwardza ich, wzmacnia, pokazuje to, co jest dla nich najważniejsze, ale też odkrywa słabości i lęki. Zrozumienie “duszy granicy”, poddanie się jej i przetrwanie zmienia los każdego, kto podejmie ryzyko. A ten, kto wyruszy w drogę, wraca z niej odmieniony. Taki cel miał Augusto zabierając ze sobą córkę.

Dusza granicy jest dla mnie powieścią o dojrzewaniu, a droga pełni w niej rolę inicjacyjną. Dwie opisane przez Righetto podróże, zmieniają na zawsze nie tylko Jole, ale także jej ojca oraz losy całej rodziny. Pierwsza, w którą dziewczyna wyrusza wraz z ojcem, jest dla niej nauką i przygotowaniem do wejścia w dorosłość. Augusto, będący dla Jole wzorem do naśladowania i najważniejszą osobą, przygotowuje córkę do trudnej roli przemytnika tytoniu i własnego następcy. Podczas kilku dni wymagającej wyprawy uczy Jole wszystkiego, czego sam się w życiu nauczył. Ich więź staje się jeszcze silniejsza. Nikt nie przypuszcza, że to wszystko tak szybko przyda się dziewczynie. Trzy lata później, po tajemniczym zniknięciu ojca, Jole uda się w tą drogę sama. Dziewczyna wróci z niej już w pełni odmieniona – dojrzalsza, dużo bardziej doświadczona i silniejsza, niż ktokolwiek z rodziny mógłby przypuszczać.

Jak już wspomniałam wcześniej, przyroda odgrywa w książce ogromną rolę. Przetrwanie De Boerów zależy od plonów tytoniu, a rytm życia jest ściśle związany z jego uprawą oraz upływającymi porami roku. Matteo Righetto doskonale pokazał cykliczność ciężkiej pracy na roli – siewu, pielęgnacji, zbioru, przygotowania tytoniu do sprzedaży, a także czas odpoczynku i wyciszenia w czasie zimy. Pokazał niegościnność terenów w jakich żyją i pracują rolnicy, a także szczegółowy przebieg trasy przemytu, na której nieustannie czyha niebezpieczeństwo. I choć przedstawione w książce życie jest pełne trudu i monotonii, a drobne sukcesy w pełni zależą od pogody i kaprysów losu, to urzekła mnie niewzruszona niezmienność całego cyklu oraz siła i wytrwałość ludzi ściśle współistniejących z naturą. Ludzi, których łączyły niezwykle silne więzi i, którzy dla dobra rodziny, byli w stanie bardzo ryzykować.

Czy dla Duszy granicy warto było rezygnować z innych, zaplanowanych wcześniej, lektur? Zdecydowanie tak – choć to spokojna, wręcz kameralna historia. Niespieszna narracja znakomicie współgra ze stonowaną, nie rzucającą się w oczy szatą graficzną. Całość urzekła mnie obrazem życia prostych, biednych i spracowanych ludzi z pogranicza włosko-austriackiego schyłku XIX wieku. Ludzi, którzy w spokoju znosili trud codziennej, ciężkiej pracy narzuconej im przez rytm natury i miejsce w jakim mieszkali. Ludzi, którzy podjęli ryzyko polepszenia własnego losu i stawili czoło licznym niebezpieczeństwom. Ludzi, którzy potrafili wyciągać wnioski i naukę z tego, co dawał im los. I we wszystkim co robili byli autentyczni i wiarygodni. Urzekła mnie prostota tekstu, niespieszność akcji i skupienie autora na szczegółach w tak umiejętny sposób, że ani razu nie poczułam nudy. Spodobał mi się spokój płynący z powieści, a zarazem ogrom emocji, które wypełniały treść. Tak, to książka, po którą zdecydowanie warto sięgnąć.

Nie jest to jednak literatura dla każdego czytelnika. Znudzą się nią ci, którzy poszukują dynamicznej akcji, szybkich jej zwrotów, niezwykłych bohaterów pełnych charyzmy czy czytelniczej rozrywki. To książka raczej dla tych, którzy poza walorami rozrywkowymi, szukają czegoś głębszego, nad czym mogliby przystanąć i oddać się zadumie czy analizie. Polecam ją tym, którzy nie wzdrygają się przed opisami przyrody oraz zgłębianiem emocji bohaterów. A sama czekam na kolejny tom, który zapowiadany jest na jesień.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Smak Słowa.

Tytuł: Dusza granicy

Autor: Matteo Righetto

Cykl: Trylogia ojczyzny (Tom I)

Liczba stron: 224

Wydawnictwo: Wydawnictwo Smak Słowa, 2019

Moja ocena: 8,5/10

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply